Register

User Registration
or Anuluj
---

---
A+ A A-

2012-12-08 Piszą do nas

NA GORĄCO-DOKĄD ZMIERZAMY?
„Są w życiu rzeczy ważniejsze niż samo życie”

   To zdanie Józefa Piłsudskiego formalnie dokończone, zawierało jednak w domyśle słowo i pojęcie dla niego najważniejsze: Polska. Albowiem wszystko, co w swym życiu czynił Piłsudski – czynił z myślą o Polsce, w szczególności zaś z myślą o wolności, niepodległości i wielkości Polski. Ta myśl oraz ostatnie posiedzenie Zarządu Krajowego z dn.16.11.2013 w Warszawie skłoniło mnie niejako „na gorąco” do pewnych refleksji dotyczących zarówno przeszłości jak i przyszłości naszego Związku. Czas ku temu chyba odpowiedni zwłaszcza ze Nadzwyczajny Zjazd Związku „z konieczności” w połowie kadencji władz zdecydował o pewnych zmianach personalnych w składzie władz związku stawiając nowego Prezesa przed trudnym zadaniem poprawy wizerunku organizacji, która stała się w pewnym sensie tworem typu wodzowskiego, co podkreślała wielokrotnie część członków. W mojej osobistej ocenie nie jest to wyłącznie wina dotychczasowego Prezesa, lecz tych wszystkich, którzy w milczeniu aprobowali lub wręcz popierali inicjatywy tworzenia niestatutowych i nieustawowych organów typu Rada Brygadierów - Generałów czy Departament Kadr zastępujących formalne organy uprawnione do podejmowania decyzji, jakim są niewątpliwie Kongres Związku oraz Zarząd Krajowy Związku.

   W tej mieszance podziału władzy zniknęła również rola Komisji Rewizyjnej, jako wewnętrznego organu kontroli nad działalnego stowarzyszenia, której naczelnym zadaniem jest przecież wnioskowanie o udzielenie absolutorium dla władz Związku, jak również rola organizacji terenowych i trudno się dziwić, iż niektóre z nich zaczęły przejawiać poglądy separatystyczne. Taka postawa organizacji terenowych jest zresztą największym zagrożeniem dla dalszego istnienia naszej organizacji, gdyż chyba nikogo nie potrzeba przekonywać, iż właśnie one a nie władze krajowe decydują o przyszłości naszego Związku. Podstawowym zadaniem władz krajowych jest, bowiem umiejętne wykorzystanie inicjatyw „tworzących się” w terenie i koordynacja zadań na szczeblu krajowym w oparciu o plany poszczególnych jednostek. Tej koordynacji chyba dotychczas zabrakło, gdyż rzadko, kiedy docierały do nas inicjatyw innych naszych okręgów, oddziałów czy kół co podkreślali uczestnicy posiedzenia a wszystko zaczyna się od wspomnianego procesu planowania zamierzeń oraz toku obiegu informacji. Zdaję sobie sprawę, iż „papierami się nie walczy”, ale roczny plan pracy przedstawiany przez władze krajowe na połowie kartki papieru i nieuwzględniający planów jednostek terenowych terminów, odpowiedzialnych za te zadania itp. w żadnym wypadku nie mógł stanowić podstawy do realizacji jakichkolwiek zamierzeń. Jeśli do tego dodam praktyczny brak korzystania z przekazywania informacji drogą elektroniczną, nieaktualne i mało oglądane strony internetowe naszej organizacji trudno się dziwić zdziwieniu członków naszej organizacji na temat niektórych zmian czy zamierzeń.

   Zatem ogólnie mówiąc dotychczasowa formuła w moim przekonaniu, (co zresztą wyrażałem na posiedzeniach Zarządu Krajowego) powinna jak najszybciej „pójść w zapomnienie” choćby ze względu na wspomniany Statut, (z którym zresztą są problemy formalne) jak i ustawę o Stowarzyszeniach. W tym kontekście z mieszanymi uczuciami oczekiwałem na przebieg dyskusji na otwartym posiedzeniu Zarządu Krajowego, posiedzeniu, które ze względu na przygotowanie uważam za najlepsze z dotychczasowych i chwała Prezydium Zarządu a także Prezesom jednostek terenowych za trud organizacyjny i przygotowanie rzeczowych propozycji działania. Pierwsze, co mnie się rzuciło w oczy to duże zaangażowanie całości uczestników posiedzenia, a zwłaszcza Prezesów jednostek terenowych, którzy przedstawili szereg osiągnięć dokonanych w bieżącym roku przez swoje organizacje wymagające dużych zdolności organizacyjnych oraz poświęcenia własnego czasu a niekiedy i własnych środków finansowych. Po drugie zauważalny jest postęp w propagacji naszej działalności owocującym powstawaniem nowych oddziałów Związku przejmujące tradycje po tych, którzy niestety odeszli lub wycofali się z różnych względów z działalności. Po trzecie wreszcie propozycje dotyczące działań związku w 2014 i dalszych latach przedstawione przez Prezydium Zarządu są takimi, pod którymi jestem gotów się podpisać a nie zawsze tak było.
Skąd, zatem mieszane odczucia?

   Tu muszę przypomnieć o nieco zapomnianej idei naszego patrona podkreślającego zawsze zachowanie skromności w życiu codziennym, co przejawiało się m.in. w fakcie, iż, na co dzień nosił elementy munduru, podkreślające skromność wyglądu, a jednocześnie nie kochał samego ceremoniału rządzenia, błyskotek i splendoru. I tu dochodzę do kwestii zwyczajów panujących ostatnio w naszej organizacji a szczególnego wyglądu i zasad noszenia mundurów oraz awansów na stopnie związkowe, tematu, który zresztą zdominował przebieg dyskusji podczas wspomnianego posiedzenia ZK. Zaczynając od kwestii mundurów przychylam się do opinii, że ich noszenie w czasie uroczystości poświęconych J.K Piłsudskiemu i jego żołnierzom uważam za jak najbardziej słuszne i celowe, gdyż jest to „namacalny” przejaw zaprezentowania tych historycznych już strojów jak również b. widoczny element istnienia naszego stowarzyszenia, co zresztą również podkreślał m.in. Kol. Leszek Bożydar Zych. Na marginesie dodam, iż jedyną w zasadzie osobą, która w początkach XX wieku nosiła mundur nieregulaminowy, był Marszałek Polski Józef Piłsudski. Pozostał on, bowiem wierny szarej strzeleckiej barwie oraz czapce maciejówce (zamiast regulaminowej rogatywki). Nie oznacza to chyba jednak, aby obecni jego naśladowcy mieli również prawo do tego typu „odchyłek” mundurowych, gdyż obowiązują nas zasady przestrzegania istniejącego regulaminu - choć nieprecyzyjnie określają one reguły dotyczące wzoru samego munduru jak i zasad jego noszenia. Dlatego „kapiące” złotem czy srebrem mundurów niektórych naszych kolegów zakładanych zresztą zbyt często i stające się niejako codziennym strojem uważam za pewne wynaturzenie i sprzeniewierzenie się wspomnianych wyżej ideałom naszego patrona. Jest to tym bardziej zastanawiające w sytuacji związanej z problemami formalnymi związanymi z uaktualnianym do obecnych potrzeb statutem naszej organizacji. W podobnym tonie traktuję zasady nadawania stopni związkowych i ich nazewnictwo.

   Dotychczasową sytuację, w której w Związku z wielkim rozmachem i niemal w każdej chwili przyznawano stopnie marszałka i generałów wg nomenklatury przysługującej służbom mundurowym i nadawanych wyłącznie przez Prezydenta RP uważam za zaprzeczenie w/w zasad i skłaniające do wniosku, iż były to działania niezgodne z obowiązującym prawem, narażające zresztą Związek o 25-letniej tradycji na dwuznaczne sytuacje czy zażenowanie w uroczystościach z udziałem władz państwowych ( zdarzały się przypadki odmowy udziału z ich strony ze względu na występowanie władz Związku w mundurach marszałków czy generałów) a nawet śmieszność. Dlatego z zadowoleniem przyjąłem propozycje Prezydium Zarządu o rezygnacji z używania stopni wojskowych typu marszałek, generał itp. na rzecz funkcji pełnionej w związku, którymi byłyby:
- dla prezesa Związku - nadbrygadier Związku
- wiceprezesów - brygadier Związku
Idąc dalej za tymi propozycjami pozostałe funkcje mogłyby wyglądać następująco:
- dla prezesów i wiceprezesów Okręgów – brygadier Okręgu
- dla prezesów kół (wiceprezesów) – komendant koła (zastępca komendanta koła)
- dla innych osób funkcyjnych odpowiednio do zajmowanego stanowiska (np. członkowie zarządu -np. pułkownik Zarządu Krajowego - Okręgowego itp.) i to wyłącznie na czas pełnienia tych funkcji.

   Jednocześnie na wniosek macierzystej organizacji po upływie kadencji w drodze uchwały ZK tytuły te mogłyby być zachowane w przypadku dalszy przynależności do Związku poprzez poprzedzenie ich słowem Honorowy. Druga propozycja Prezydium to przestrzeganie zasady wręczania awansów związkowych na dzień Święta Związku a niejako „zapomnianych” awansów na stopnie wojskowe na dzień Święta Wojska Polskiego daty zresztą b. symptomatycznej ze względu na czyny Marszałka. Nadałoby to niewątpliwie tym wydarzeniom bardziej uroczystego charakteru. I tu zaczęły się przysłowiowe schody, gdyż w trakcie dyskusji propozycje te zaczęły być „modernizowane” i to w kierunku tworzenia oprócz wspomnianych już i niestatutowych organów typu Rada Generałów i Departament Kadr kolejnego typu Rady oficerów starszych, młodszych czy podoficerów, których pomysłodawcą był zresztą człowiek, którego osobiście lubię i szanuję, (jako ostatni z generałów uległ zresztą presji „lampasów” nosząc najdłużej skromny mundur piłsudczyka).

   Zastanawiam się, zatem czy do obsadzenia tych dodatkowych organów starczy nam członków. Do tego doszły propozycje dalszych tytułów typu Naczelnik dla Prezesa Związku oraz kontrowersje dotyczące terminów awansów związkowych idące w przeciwnym kierunku niż postulaty Prezydium ZK. W sumie żałuję, iż na tym posiedzeniu zabrakło samego J.K. Piłsudskiego, gdyż z takim rozdrobnieniem władzy w moim odczuciu na pewno by się nie zgodził. A wydaje się, że idąc za postulatami Prezydium Zarządu możnego znaleźć znacznie prostsze i zgodne z prawem rozwiązania typu:
 1. Zamiast Rady Generałów po prostu Zarząd Krajowy. W końcu większość generałów jest jego członkami a chyba nic nie stoi na przeszkodzie a nawet byłoby wskazane aby w posiedzeniach Zarządu Krajowego( a nawet Prezydium) brali udział Prezesi Okręgów nie będący jego członkami jak również Przewodniczących Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego
 2. Równolegle do stanowiska np. Wiceprezesa ds. organizacyjnych zamiast Departamentu Kadr „statutowe” stanowisko Wiceprezesa ds. Kadr i Finansów
 3. Jednocześnie wychodząc naprzeciw postulatu organizacji terenowych, które chciałyby wręczać stopnie związkowe na własnych uroczystościach do rozważenia jest decyzja o nadawaniu  niższych stopni wojskowych przez Zarządy Okręgów co wzmocniłoby ich pozycję tym bardziej, iż Zarząd Krajowy w wielu przypadkach robi to i tak „w ciemno” nie znając w/w osób.

   Zaznaczam, iż przedstawione propozycje wynikają zarówno z moich osobistych doświadczeń jak i dyskusji przewijających się w naszym Okręgu „Mazowsze” które pokrótce zaprezentowałem w niniejszym artykule mając nadzieję na dalszą wymianę poglądów.

Ze związkowymi pozdrowieniami Stanisław Trzciński członek Zarządu Krajowego



Kazimierz Fryderyk Goebel

Dziadek mój Kazimierz Fryderyk Goebel urodził się w 12 stycznia 1892 r. w Warszawie. W 1910 r. rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Instytutu Politechnicznego w Grenoble, który ukończył z dyplomem inżyniera elektrotechnika. Studiował także na Wydziale Literatury Uniwersytetu w Grenoble. Tam związał się z „Filarecją”, był komendantem Związku Strzeleckiego. W 1914 r. ukończył kurs ZW w Oleandrach. W dniu 6 sierpnia 1914 r. wyszedł z kadrówką i brał udział w jej walkach do 19. marca 1915 r. Następnie działał w sztabie I Brygady. W lipcu 1916 r. został ranny, a w październiku przeszedł do pracy w POW. W listopadzie 1918 r. rozbrajał okupantów w Kozienicach, następnie wstąpił do Wojska Polskiego w oddziałach łączności. W 1919 r. został rozkazem skierowany na studia na Wydziale Radiotelegraficznym w Paryżu, powrócił z nich, w 1920 r. i objął stanowisko komendanta stacji radiotelegraficznej w Poznaniu. Cały czas związany był z łącznością. Awansował na oficera Sztabu Generalnego, a w styczniu 1927 r. został zastępcą delegata Sztabu Generalnego dla spraw łączności przy Ministerstwie Poczt i Telegrafów. W 1929 r. w stopniu majora został szefem łączności Ministerstwa Spraw Wojskowych. 1 stycznia 1932 r. awansował do stopnia podpułkownika. W 1935 r. przeszedł w stan spoczynku i rozpoczął pracę w Dyrekcji Poczt i Telegrafów w Wilnie, jako v-ce prezes tej dyrekcji. Na początku wojny, pod okupacją sowiecką pracował, jako elektromonter, a następnie przedostał się do Warszawy. Należał do AK. W 1945 r. rozpoczął pracę w Ministerstwie Poczt i Telegrafów i został oddelegowany, jako wicedyrektor poczty w Olsztynie. Organizował łączność na Warmii i Mazurach. W 1952 został zwolniony ze stanowiska i do 1960 r. pracował, jako inżynier elektryk w Olsztyńskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Mieszkaniowego. Zmarł 11 listopada 1966 r.

P.S. Kazimierz Fryderyk Goebel „Taternik”
        Ur. 12.01.1892 r. Warszawa
        Zm. 11.11.1966 r. Olsztyn
        Syn urzędnika Fryderyka Stefana i Marii z Wolskich
        Żona Wiktoria Okuljar
        Córka Zofia, syn Leszek (partyzant AK, poległ w Powstaniu Warszawskim)

gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1    

Materiał - Piotr Naściszewski



Niniejszy artykuł jest odzwierciedleniem osobistych przemyśleń i w zamyśle autora ma mieć charakter dyskusyjny

W przepięknej scenerii obecnie restaurowanego średniowiecznego zamku w Gniewie, najpotężniejszej w tym okresie twierdzy Zakonu Krzyżackiego na lewym brzegu Wisły i drugim co do wielkości krzyżackim zamku w Polsce w końcu ubiegłego roku odbył się VIII już Kongres naszego Związku.

Chwała za to zarówno organizatorom tego przedsięwzięcia czyli Prezydium Zarządu Krajowego z Prezesem M.E. Ząbkiem na czele jak również sponsorom i obecnym właścicielom tej wspaniałej budowli mleczarskiej grupie "Polmlek" z Pułtuska, której głównymi udziałowcami są Prezesi firmy Andrzej Grabowski i Jerzy Borucki, prywatnie zresztą pasjonaci średniowiecznych tradycji wojennych.

W znacznie skromniejszej scenerii, choć równie sympatycznej atmosferze w styczniu 2012 roku w Olsztynie odbyło się pierwsze posiedzenie nowo wybranego w czasie VIII Kongresu 17-osobowego Zarządu Krajowego Związku.
Te dwa wydarzenia o dużym znaczeniu dla najbliższej przyszłości Związku skłoniły mnie jako zresztą nowego członka Zarządu Krajowego do pewnych zarówno osobistych jak i zasłyszanych w czasie rozmów refleksji, którymi chciałbym się tą drogą podzielić.
Na mojej opinii zaważyły również wypowiedzi wieloletnich członków Związku Okręgu Mazowsze (nadmienię, że taki dodatek do nazwy Związku uchwalono na zebraniu w dn. 8.12.2012), nawołujących do powrotu do poprzednich lat, kiedy to statutowe cele związku takie jak patriotyzm i popularyzacja czynów i myśli Józefa Piłsudskiego i jego Żołnierzy brzmiały bardziej dobitnie.
Część z nich wiąże się z faktem sporych zmian w strukturze Związku do których należy zaliczyć: przeniesienie siedziby z Warszawy do Gdańska, wniesienie do statutu poprawek związanymi z dwuszczeblowością organizacyjną tj. Zarząd Krajowy oraz koła terenowe mogące używać nazwy okręgów historyczno-geograficznych( np. pomorski mazowiecki itp.) a także wprowadzeniem umundurowania wzorowanego na Legionistach Piłsudskiego oraz stopni związkowych.
I choć za wcześnie jeszcze na ocenę i sformułowanie konkretnych wniosków, gdyż przed Zarządem Krajowym a zwłaszcza Prezydium stoi bardzo poważne zadanie wprowadzenia tych zmian w życie wiążące się z dopracowaniem statutu i jego zatwierdzeniem w Sądzie Okręgowym, to może moje refleksje będą temu przydatne.

Więc kolejno - zacznę od uwarunkowań statutowo-regulaminowych :

1. W sytuacji kiedy akcentujemy dwuszczeblowość organizacyjną koniecznym jest dodanie w statucie posiadania osobowości prawnej przez koła terenowe Związku co określa zresztą obecna Ustawa o Stowarzyszeniach. Należy dodać, że nowy, złożony już do Sejmu projekt ustawy o Stowarzyszeniach idzie zdecydowanie w tym kierunku i zakłada szereg zmian ułatwiających powstawanie i likwidację Stowarzyszeń jak i też możliwość ich łączenia, podziału czy wyodrębniania się struktur terenowych.
2. Uważam, że bardzo przydatnym w sprawniejszym działaniu Związku byłoby podpisanie porozumienia z Ministerstwem Obrony Narodowej ( MON) choć zdaję sobie sprawę, iż w obecnej rzeczywistości uzyskanie z wojska wsparcia finansowego jest bardzo problematyczne.
Chodzi mi jednak o inne formy pomocy czy współpracy polegające na:
- uzyskaniu lokali na działalność związkową czy też sprzętu i środków łączności;
- wsparcia organizacyjnego i merytorycznego uroczystości z udziałem Związku;
- przekazywania materiałów poglądowych pomocnych przy organizowanych przez Związek pielgrzymkach, rajdach i konkursach wiedzy związanych z osobą J. Piłsudskiego i jego Żołnierzy.
3. Choć noszenie umundurowania a zwłaszcza nadawanie stopni związkowych wzbudziło sporą dyskusję na temat takiej celowości i upodobniania się do formacji mundurowych podjęte uchwały Kongresu stały się obowiązujące i ten temat należy uznać za zamknięty natomiast :
- należy doprowadzić do jednolitości mundurowej aby zarówno czapki jak i pozostałe elementy munduru ( np. akselbanty czyli sznury noszone do umundurowania galowego jak również nakrycie głowy czapka maciejówka były jednakowe (obecnie np. sznury noszone przez niektórych brygadierów są srebrne lub złote a czapki takie jak w Wojsku Polskim a nie maciejówki);
- ponieważ nie zawsze i nie wszyscy mogą lub chcą nosić mundury ( m.in. ze względu na koszty ich wykonania) zgodnie z regulaminem dozwolone jest noszenie wyłącznie nakrycia głowy - wspomnianej czapki maciejówki. Być może dobrym dodatkiem do czapki byłaby opaska na ramię z nazwą Związku co identyfikowałby w tym układzie naszą organizację.
4. W moim przekonaniu stopnie związkowe powinny przysługiwać jedynie członkom Związku natomiast nadawanie ich osobom szczególnie zasłużonym dla Związku lecz nie będących członkami powinno być poprzedzone słowem honorowy( np. Honorowy Brygadier Związku)
5. Co do terminów nadawania stopni związkowych czy wręczania aktów nominacji na stopnie wojskowe( nadawane przez MON na wniosek stowarzyszeń) jako aktu szczególnie uroczystego wprowadziłbym zasadę wręczania ich wyłącznie (poza szczególnymi wyjątkami)jeżeli chodzi o stopnie wojskowe w dzień Wojska Polskiego a związkowe w Święto Związku tj 13 września. Wydaje się też zasadnym aby awanse na podoficerskie stopnie związkowe były w gestii Zarządu Okręgu co nadawałoby większą rangę tym zarządom jak i odciążało Zarząd Krajowy.
6. Byłbym bardziej ostrożnym z tworzeniem nowych stanowisk typu np. Szef Departamentu Kadr czy Personalnego, gdyż w moim zaznaczam osobistym odczuciu zamiast dodania temu stanowisku powagi, może to zabrzmieć nawet..... groteskowo.

Drugim poważnym zadaniem jest popularyzacja naszej działalności wśród społeczeństwa, gdyż pokolenie piłsudczyków a nawet ich następców odeszło lub się po prostu starzeje co powoduje, że liczba rzeczywistych członków aktywnie uczestniczących w działaniach niestety maleje.
Wydaje się przy tej okazji, że sztuczne utrzymywanie zawyżonej ilości członków i nie wykreślanie ze Związku zgodnie z rygorami statutu osób nie płacących np. składek (tu należałoby się może zastanowić nad możliwością zwolnienia z ich opłacania zasłużonych członków znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej) raczej szkodzi, niż przynosi jakiekolwiek korzyści Związkowi. Poruszając temat składek dodam tu, że z pewnym zażenowaniem odebrałem odrzucenie w czasie Kongresu propozycji ich podwyższenia w powiązaniu z milczącą aprobatą tych samych delegatów na bezpłatny udział w Kongresie i towarzyszących mu uroczystościach i imprezach.
Popularyzacja działań to jednak zawsze określone pieniądze pochodzące ze wspomnianych składek i darowizn członków związku lub sponsorów - których szczególnie w okresie obecnego kryzysu gospodarczego z reguły zaczyna brakować. Za dobry krok należy w tym układzie uznać propozycje Prezydium Zarządu Krajowego wprowadzenie podwyższonych opłat za legitymacje i odznaczenia oraz dobrowolnych choć zdecydowanie zalecanych corocznych opłat za awanse na stopnie związkowe. Najtańszym zatem sposobem na popularyzację działań związku a co za tym idzie przyciągnięcie nowych członków i sympatyków jest niewątpliwie wszechobecny internet, który jednak jak wynika z licznika oglądalności działającej od ok. 5 miesięcy strony Zarządu Krajowego Związku cieszy się niskim zainteresowaniem. Pozostaje pytanie czy tak mało piłsudczyków ma dostęp do internetu (biorę tu ponadto pod uwagę fakt, iż część z oglądających to goście, nawet przypadkowi) czy też zawodzi tu informacja ? Sądzę więc, że każdy z okręgów powinien dążyć do otworzenia własnej strony a strona zarządu Krajowego winna być nie tylko miejscem zamieszczania informacji o jego pracach lecz forum dyskusji i popularyzowania najciekawszych osiągnięć kół terenowych. Następnym podstawowym źródłem informacji o działaniach Związku powinien pozostać - zgodnie z obecnymi ustaleniami kwartalnik Piłsudczyk jednak troszkę inaczej widziałbym jego funkcję i rozpowszechnianie. W obecnej wersji jako wydawnictwo kolorowe jest on rozprowadzany odpłatnie w zasadzie wśród członków Związku i wypada tu współczuć redaktorowi naczelnemu i Wiceprezesowi Związku koledze W.L. Ząbkowi, iż wielokrotnie ma problemy z jego zbyciem. Po części wynika to z faktu, że aktywnie działającym członkom znane są wcześniej fakty zamieszczane w wydawnictwie stąd chyba niechęć do jego zakupu. Zgodnie z m.in. moją propozycją zresztą już zaakceptowaną należy więc ograniczyć wersję wydania papierowego a wprowadzić wydanie elektroniczne na stronach internetowych.
W tym układzie odbiorcami ograniczonego nakładem i bezpłatnego wydania papierowego byłyby w pierwszej kolejności współpracujące ze ZWIĄZKIEM szkoły czy drużyny harcerskie zarówno w Polsce jak i na Litwie, Białorusi czy Ukrainie oraz mniejsze koła związku nie mające stałego dostępu do internetu. Dodać należy, iż w szerokiej dyskusji w czasie ostatniego zebrania Okręgu Mazowsze za główne zadanie w zakresie zadań Związku członkowie uznali pomoc szkołom i organizacjom polskim działającym za naszą wschodnią granicą co jest zadaniem dość trudnym, zarówno ze względu na posiadane środki jak i uwarunkowania polityczne i wymaga stworzenia konkretnego modelu postępowania w zakresie utrzymywania właściwych relacji.
Łatwo bowiem stwierdzić, że ilość organizacji mająca w swoich statutach takie działania jest znaczna, natomiast rzeczywiste skutki działań niewystarczające o czym często wspominają Polacy zamieszkujący te tereny. Zaryzykuję pogląd, że poczucie polskości poza granicami jest znacznie większe niż w kraju. W Polsce coraz rzadziej myśli się o tym co znaczy patriotyzm, hymn czy orzełek podczas gdy poza granicami to poczucie polskości jest zupełnie inne dlatego warto je kultywować. 
Fakty te znajdują również potwierdzenie w wypowiedziach naszych członków nawołujących do powrotu do dawniejszych działań Związku, kiedy to kształtowanie postaw patriotycznych i popularyzacja czynów narodowo-wyzwoleńczych były priorytetem. Sądzę, że jednym z podstawowych i wymiernych zamierzeń oprócz obecnie stosowanych środków pomocy powinna być organizacja na terenie Polski( oczywiście w oparciu o pomoc sponsorów, Związek Strzelców lub na zasadzie wymiany szkolnej) kilkudniowych rajdów czy obozów dla polskich grup młodzieży szkolnej z tych krajów.
Dalszymi metodami popularyzacji naszych zadań oprócz oczywiście organizacji czy współuczestnictwie w uroczystościach państwowych lub regionalnych poświęconych czynom i pamięci J. Piłsudskiego i jego Żołnierzy, pozostałyby oczywiście osobiste kontakty członków Związku z różnymi organizacjami i środowiskami( w tym naukowymi) zmierzające jednak do podpisania stosownych porozumień o współpracy i nakłaniające ich członków do występowania w charakterze sympatyków czy honorowych członków Związku. Wydaje się też celowym opracowanie jednolitego wzoru nagłówka druków związkowych dla całego Związku (wykonaliśmy już takie wzorce w naszym okręgu) oraz wizytówek osób funkcyjnych (z zachowaniem odrębności terenowej) co niewątpliwie nada wyższą rangę wszelkiego typu oficjalnym pismom, zaproszeniom czy też wymianie adresów i kontaktów. Kończąc, chciałem zaznaczyć iż skupiłem się w artykule tylko na części czekających Związek zadań wraz z propozycjami ich rozwiązania.
Zachęcając więc do dyskusji i przemyśleń zarówno członków Zarządu Krajowego jak i kół terenowych posłużę się jednym z wielu aktualnych do dziś powiedzeń Marszałka -cytuję :

'"Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni i źle"

Stanisław Trzciński 
Członek Zarządu Krajowego ZP RP

 

Gościmy

Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedzili nas

Dziś 83 // Wczoraj 99 // W tym tygodniu 398 // W tym miesiącu 1815 // Ogółem 75167

beige gray

Projekt i wdrożenie - R.Barden :: Opracowanie merytoryczne - J.A.Michaś